Wyrok TSUE C-744/24: koniec naliczania odsetek od „niewypłaconych” kwot

Wyrok TSUE C-744/24: koniec naliczania odsetek od „niewypłaconych” kwot

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok, który może istotnie wpłynąć na sytuację milionów konsumentów posiadających kredyty i pożyczki. W sprawie o sygnaturze C-744/24 TSUE jednoznacznie przesądził, że bank nie ma prawa naliczać odsetek od kwot, które nie zostały faktycznie wypłacone kredytobiorcy. To rozstrzygnięcie stanowi ważny krok w kierunku wzmocnienia ochrony konsumentów i podważa utrwaloną przez lata praktykę sektora bankowego.

Sprawa przeciwko bankowi Pekao S.A.

Postępowanie, które doprowadziło do wydania wyroku, rozpoczęło się 26 maja 2022 r. Konsument zawarł wówczas z Bankiem Polska Kasa Opieki S.A. umowę pożyczki na kwotę 150 000 zł. W rzeczywistości jednak do jego dyspozycji trafiło 133 214,92 zł. Różnica – ponad 16 tys. zł – została przeznaczona na skredytowaną składkę ubezpieczeniową.

Problem polegał na tym, że bank naliczał odsetki od całej kwoty wskazanej w umowie, a więc także od tej części, która nigdy nie została wypłacona klientowi. W efekcie całkowity koszt pożyczki przekroczył 73 tys. zł, a same odsetki wyniosły ponad 57 tys. zł.

Konsument zakwestionował taki sposób rozliczeń i skorzystał z tzw. sankcji kredytu darmowego, domagając się zwrotu nienależnie pobranych świadczeń. Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego we Włodawie, który skierował pytania prejudycjalne do TSUE.

TSUE: odsetki tylko od wypłaconego kapitału

Trybunał rozwiał wątpliwości, które od lat dzieliły polskie sądy. W wydanym wyroku wskazał, że oprocentowanie kredytu może dotyczyć wyłącznie kwoty faktycznie udostępnionej konsumentowi. Tym samym zakwestionował praktykę polegającą na naliczaniu odsetek również od kosztów pozaodsetkowych, takich jak prowizje czy składki ubezpieczeniowe doliczane do kredytu.

Rozstrzygnięcie to ma fundamentalne znaczenie dla oceny ważności wielu umów kredytowych zawartych na rynku.

Jak podkreśla radca prawny Karolina Wysmułek z Kancelarii Wysmułek, Sysło i Wspólnicy: 

– TSUE w sposób jednoznaczny potwierdził, że konsument nie może ponosić kosztów związanych z oprocentowaniem kwot, których faktycznie nie otrzymał. W naszej ocenie wiele umów kredytowych opierało się na mechanizmach, które nie spełniały standardów transparentności i rzetelności.

Plik polskich banknotów 200 zł z napisem Sankcja Kredytu Darmowego – korzyści finansowe po wyroku TSUE 23.04.

Miliony umów pod znakiem zapytania

Znaczenie wyroku wykracza daleko poza jednostkowy spór. Na polskim rynku funkcjonują miliony umów kredytów konsumenckich, w których stosowano podobne rozwiązania – polegające na doliczaniu kosztów do kapitału i naliczaniu od nich odsetek.

Wyrok TSUE może zatem wyznaczyć nowy kierunek orzecznictwa i przyczynić się do ujednolicenia rozbieżnych dotąd stanowisk sądów krajowych.

– Przez lata konsumenci byli obciążani dodatkowymi kosztami w sposób, który nie zawsze był dla nich czytelny. Banki wykorzystywały konstrukcje umowne pozwalające na zwiększanie podstawy naliczania odsetek. Dzisiejsze rozstrzygnięcie pokazuje, że takie praktyki nie znajdują oparcia w prawie unijnym – wskazuje adwokat Paweł Sysło z Kancelarii Wysmułek, Sysło i Wspólnicy.

Realne konsekwencje dla konsumentów

W praktyce wyrok TSUE może otworzyć drogę do dochodzenia roszczeń przez kredytobiorców. W przypadku stwierdzenia naruszeń możliwe jest zastosowanie sankcji kredytu darmowego, co oznacza obowiązek zwrotu przez konsumenta jedynie kapitału – bez odsetek i innych kosztów.

Dla wielu osób może to oznaczać możliwość odzyskania znaczących kwot już wpłaconych na rzecz banków.

Wyrok wpływa również na standard informacyjny, jaki musi być spełniony przy zawieraniu umów kredytowych. Konsument powinien w sposób jasny i jednoznaczny wiedzieć, od jakiej kwoty naliczane są odsetki. Brak takiej przejrzystości może prowadzić do zakwestionowania całej konstrukcji umowy.

Nowe otwarcie w sporach z bankami

Rozstrzygnięcie TSUE w sprawie C-744/24 wpisuje się w szerszy trend wzmacniania ochrony konsumentów w relacjach z instytucjami finansowymi. Może ono stanowić impuls do dalszych działań zarówno po stronie kredytobiorców, jak i pełnomocników procesowych.

Z perspektywy kancelarii zajmujących się sporami z bankami jest to istotny punkt odniesienia w prowadzonych i przyszłych postępowaniach.

Wyrok potwierdza bowiem zasadę, która powinna być oczywista: odsetki mogą być naliczane wyłącznie od środków faktycznie udostępnionych konsumentowi. Wszelkie odstępstwa od tej reguły mogą zostać uznane za naruszenie prawa i prowadzić do daleko idących konsekwencji dla banków.

Waga sprawiedliwości i młotek sędziowski na otwartej księdze – analiza prawna wyroku TSUE 23.04 w sprawie SKD.

Przełomowy wyrok TSUE w sprawie C-744/24. Koniec naliczania odsetek od „niewypłaconych” kwot

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok, który może istotnie wpłynąć na sytuację milionów konsumentów posiadających kredyty i pożyczki. W sprawie o sygnaturze C-744/24 TSUE jednoznacznie przesądził, że bank nie ma prawa naliczać odsetek od kwot, które nie zostały faktycznie wypłacone kredytobiorcy. To rozstrzygnięcie stanowi ważny krok w kierunku wzmocnienia ochrony konsumentów i podważa utrwaloną przez lata praktykę sektora bankowego.

Sprawa przeciwko bankowi Pekao S.A.

Postępowanie, które doprowadziło do wydania wyroku, rozpoczęło się 26 maja 2022 r. Konsument zawarł wówczas z Bankiem Polska Kasa Opieki S.A. umowę pożyczki na kwotę 150 000 zł. W rzeczywistości jednak do jego dyspozycji trafiło 133 214,92 zł. Różnica – ponad 16 tys. zł – została przeznaczona na skredytowaną składkę ubezpieczeniową.

Problem polegał na tym, że bank naliczał odsetki od całej kwoty wskazanej w umowie, a więc także od tej części, która nigdy nie została wypłacona klientowi. W efekcie całkowity koszt pożyczki przekroczył 73 tys. zł, a same odsetki wyniosły ponad 57 tys. zł.

Konsument zakwestionował taki sposób rozliczeń i skorzystał z tzw. sankcji kredytu darmowego, domagając się zwrotu nienależnie pobranych świadczeń. Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego we Włodawie, który skierował pytania prejudycjalne do TSUE.

TSUE: odsetki tylko od wypłaconego kapitału

Trybunał rozwiał wątpliwości, które od lat dzieliły polskie sądy. W wydanym wyroku wskazał, że oprocentowanie kredytu może dotyczyć wyłącznie kwoty faktycznie udostępnionej konsumentowi. Tym samym zakwestionował praktykę polegającą na naliczaniu odsetek również od kosztów pozaodsetkowych, takich jak prowizje czy składki ubezpieczeniowe doliczane do kredytu.

Rozstrzygnięcie to ma fundamentalne znaczenie dla oceny ważności wielu umów kredytowych zawartych na rynku.

Jak podkreśla radca prawny Karolina Wysmułek z Kancelarii Wysmułek, Sysło i Wspólnicy: – TSUE w sposób jednoznaczny potwierdził, że konsument nie może ponosić kosztów związanych z oprocentowaniem kwot, których faktycznie nie otrzymał. W naszej ocenie wiele umów kredytowych opierało się na mechanizmach, które nie spełniały standardów transparentności i rzetelności.

Miliony umów pod znakiem zapytania

Znaczenie wyroku wykracza daleko poza jednostkowy spór. Na polskim rynku funkcjonują miliony umów kredytów konsumenckich, w których stosowano podobne rozwiązania – polegające na doliczaniu kosztów do kapitału i naliczaniu od nich odsetek.

Wyrok TSUE może zatem wyznaczyć nowy kierunek orzecznictwa i przyczynić się do ujednolicenia rozbieżnych dotąd stanowisk sądów krajowych.

– Przez lata konsumenci byli obciążani dodatkowymi kosztami w sposób, który nie zawsze był dla nich czytelny. Banki wykorzystywały konstrukcje umowne pozwalające na zwiększanie podstawy naliczania odsetek. Dzisiejsze rozstrzygnięcie pokazuje, że takie praktyki nie znajdują oparcia w prawie unijnym – wskazuje adwokat Paweł Sysło z Kancelarii Wysmułek, Sysło i Wspólnicy.

Realne konsekwencje dla konsumentów

W praktyce wyrok TSUE może otworzyć drogę do dochodzenia roszczeń przez kredytobiorców. W przypadku stwierdzenia naruszeń możliwe jest zastosowanie sankcji kredytu darmowego, co oznacza obowiązek zwrotu przez konsumenta jedynie kapitału – bez odsetek i innych kosztów.

Dla wielu osób może to oznaczać możliwość odzyskania znaczących kwot już wpłaconych na rzecz banków.

Wyrok wpływa również na standard informacyjny, jaki musi być spełniony przy zawieraniu umów kredytowych. Konsument powinien w sposób jasny i jednoznaczny wiedzieć, od jakiej kwoty naliczane są odsetki. Brak takiej przejrzystości może prowadzić do zakwestionowania całej konstrukcji umowy.

Nowe otwarcie w sporach z bankami

Rozstrzygnięcie TSUE w sprawie C-744/24 wpisuje się w szerszy trend wzmacniania ochrony konsumentów w relacjach z instytucjami finansowymi. Może ono stanowić impuls do dalszych działań zarówno po stronie kredytobiorców, jak i pełnomocników procesowych.

Z perspektywy kancelarii zajmujących się sporami z bankami jest to istotny punkt odniesienia w prowadzonych i przyszłych postępowaniach.

Wyrok potwierdza bowiem zasadę, która powinna być oczywista: odsetki mogą być naliczane wyłącznie od środków faktycznie udostępnionych konsumentowi. Wszelkie odstępstwa od tej reguły mogą zostać uznane za naruszenie prawa i prowadzić do daleko idących konsekwencji dla banków.

Standard informacyjny w kredytach konsumenckich. Teoria a praktyka.

Standard informacyjny w kredytach konsumenckich. Teoria a praktyka.

W dyskusji o obowiązkach informacyjnych banków bardzo często punkt ciężkości przesuwa się na treść umowy. Analizuje się zapisy, tabele, definicje. Tymczasem z perspektywy ochrony konsumenta kluczowe pytanie brzmi zupełnie inaczej: czy konsument rzeczywiście rozumiał, co podpisuje?

Ponieważ obowiązek informacyjny nie zaczyna się i nie kończy na dokumencie. Jego istotą jest doprowadzenie do sytuacji, w której kredytobiorca podejmuje świadomą decyzję ekonomiczną.

Jak powinna wyglądać prawidłowa informacja przy zawieraniu umowy kredytu?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, warto odwrócić perspektywę i wyobrazić sobie, jak powinna wyglądać rzetelna rozmowa z konsumentem zawierającym umowę kredytu.

Konsument powinien otrzymać nie tylko podstawowe dane – wysokość raty czy całkowity koszt kredytu. Powinien także usłyszeć, z czego ten koszt wynika.

W szczególności powinien zostać jasno poinformowany, że:

  • do kredytu doliczane są koszty pozaodsetkowe, takie jak prowizja,
  • koszty te są finansowane w kredycie konsumenckim,
  • w konsekwencji od tych kosztów naliczane są odsetki przez cały okres kredytowania.

Taka informacja powinna być przekazana wprost, w sposób zrozumiały i niewymagający specjalistycznej wiedzy.

Konsekwencje ekonomiczne umowy kredytu dla konsumenta

Samo wskazanie mechanizmu nie jest wystarczające. Konsument powinien również rozumieć jego skutki.

Dlatego prawidłowe wykonanie obowiązku informacyjnego wymaga także poinformowania, że:

  • finansowanie kosztów pozaodsetkowych zwiększa całkowity koszt kredytu,
  • koszt ten wynika nie tylko z samej prowizji, ale również z naliczanych od niej odsetek.

Bez takiego wyjaśnienia konsument nie jest w stanie ocenić, ile naprawdę kosztuje oferowany produkt.

Młotek sędziowski i złota waga sprawiedliwości na tle regałów z grubymi księgami prawniczymi; po lewej ręka prawnika pisząca piórem.

Obowiązek przedstawienia alternatywy w umowie kredytu konsumenckiego

Kluczowym elementem rzetelnej informacji jest także przedstawienie realnej alternatywy.

Konsument powinien wiedzieć, że:

  • może pokryć koszty pozaodsetkowe ze środków własnych,
  • takie rozwiązanie prowadzi do obniżenia całkowitego kosztu kredytu.

Co więcej, aby decyzja była świadoma, konsument powinien mieć możliwość porównania obu wariantów – z finansowaniem kosztów i bez niego.

Dopiero w takiej sytuacji można mówić o rzeczywistym wyborze.

Standard teoretyczny a praktyka rynkowa

W praktyce rynkowej powyższy model informowania konsumenta rzadko znajduje odzwierciedlenie.

Najczęściej konsument otrzymuje:

  • jedną, gotową ofertę,
  • bez przedstawienia wariantów,
  • bez wyjaśnienia mechanizmów kosztowych,
  • bez informacji o wpływie konstrukcji kredytu na jego całkowity koszt.

Informacja, nawet jeśli formalnie obecna w dokumentacji, nie jest przekazywana w sposób umożliwiający jej realne zrozumienie.

Dostęp do informacji a jej zrozumienie

W tym miejscu pojawia się fundamentalne rozróżnienie.

Nie można utożsamiać:

  • samego faktu, że informacja została zawarta w umowie,
  • sytuacją, w której konsument został skutecznie poinformowany.

Obowiązek informacyjny ma charakter funkcjonalny. Oznacza to, że jego realizacja powinna być oceniana przez pryzmat efektu – czyli tego, czy konsument mógł na podstawie przekazanych informacji:

  • zrozumieć mechanizm kredytu,
  • ocenić jego koszt,
  • porównać dostępne opcje.
Prawnik w ciemnym garniturze analizujący otwartą księgę i robiący notatki piórem; obok widoczna złota waga sprawiedliwości.

Sankcja kredytu darmowego a sprawa C-744/24 – znaczenie jakości informacji

W kontekście sprawy C-744/24 szczególnego znaczenia nabiera właśnie jakość informacji przekazywanej konsumentowi.

Możliwe jest, że dopuszczalność określonych konstrukcji kredytowych zostanie powiązana z warunkiem prawidłowego poinformowania konsumenta. W takim przypadku kluczowe stanie się nie to, czy informacja została formalnie przekazana, ale czy:

  • była zrozumiała,
  • została wyraźnie przedstawiona,
  • umożliwiała podjęcie świadomej decyzji.

Innymi słowy – czy konsument rzeczywiście wiedział, co wybiera.

Wnioski

Obowiązek informacyjny nie może być sprowadzony do konstrukcji dokumentu ani do przekazania zestawu danych.

Jego istotą jest stworzenie sytuacji, w której konsument rozumie:

  • co kupuje,
  • ile to kosztuje,
  • i jakie ma alternatywy.

Jeżeli bank nie realizuje tego celu, trudno mówić o prawidłowym wykonaniu obowiązków informacyjnych – niezależnie od tego, jak rozbudowana jest dokumentacja kredytowa.

A w takiej sytuacji pytanie nie brzmi już „czy informacja była”. Tylko: czy była rzeczywista.

Wnioski: kiedy bank narusza obowiązki informacyjne z umowy kredytu?

Obowiązki informacyjne nie mogą być sprowadzane do konstrukcji dokumentu. Ich istotą jest realna ochrona konsumenta.

W przypadku kredytów konsumenckich, w których dochodzi do naliczania odsetek od kosztów pozaodsetkowych, standard ten powinien być szczególnie wysoki. Wymaga on bowiem nie tylko przekazania informacji, ale wyraźnego i aktywnego uświadomienia konsumentowi, że:

  • ponosi dodatkowy koszt, 
  • koszt ten ma określoną skalę, 
  • mógłby go uniknąć lub ograniczyć. 

Bez tego nie ma mowy o świadomej zgodzie na warunki umowy.

Co oznacza prawidłowe poinformowanie konsumenta przy zawieraniu kredytu?

Prawidłowe poinformowanie nie polega wyłącznie na przekazaniu dokumentów. Oznacza przedstawienie informacji w taki sposób, aby konsument mógł zrozumieć mechanizm kredytu, jego rzeczywisty koszt oraz konsekwencje ekonomiczne zawieranej umowy.

Czy bank powinien wyjaśnić, z czego wynika koszt kredytu?

Konsument powinien wiedzieć nie tylko, ile zapłaci, ale również dlaczego. Bank powinien wyjaśnić, jakie elementy składają się na koszt kredytu i w jaki sposób wpływają one na jego wysokość.

Czy bank ma obowiązek informować o naliczaniu odsetek od prowizji?

Tak. Jeżeli koszty pozaodsetkowe są finansowane w kredycie, a następnie oprocentowane, konsument powinien zostać o tym wyraźnie poinformowany. Informacja ta powinna być przedstawiona w sposób jasny i zrozumiały.

Podpis umowy kredytowej a świadomość konsumenta

Podpis umowy kredytowej a świadomość konsumenta

W sporach dotyczących kredytów konsumenckich jeden argument powraca wyjątkowo często: skoro konsument podpisał umowę, to wiedział, na co się godzi. To rozumowanie jest wygodne, proste i intuicyjne. Problem polega na tym, że z perspektywy prawa konsumenckiego – jest ono niewystarczające.

Podpis pod umową nie jest bowiem równoznaczny ze świadomą decyzją.

Podpis jako formalność, nie dowód zrozumienia

Złożenie podpisu pod umową oznacza formalne zawarcie umowy, ale nie przesądza o tym, że konsument rozumiał jej treść i konsekwencje ekonomiczne, ani tego że treść umowy została  przeanalizowana pod kątem ekonomicznym, czy też porównana z innymi możliwymi wariantami.

W praktyce konsument bardzo często podejmuje decyzję w oparciu o uproszczone informacje – wysokość raty, całkowitą kwotę do zapłaty czy ogólne zapewnienia przedstawiciela banku. Tymczasem rzeczywista konstrukcja kredytu, w tym mechanizmy generujące jego koszt, pozostają poza jego percepcją.

Nie jest to przypadek, lecz naturalna konsekwencja złożoności produktów finansowych.

Obowiązki informacyjne – cel, a nie formalność

Istotą obowiązków informacyjnych nie jest stworzenie dokumentu, który można podpisać. Ich celem jest doprowadzenie do sytuacji, w której konsument:

  • rozumie, co kupuje,
  • zna rzeczywiste koszty,
  • ma możliwość porównania dostępnych opcji,
  • podejmuje decyzję w sposób świadomy.

Jeżeli ten cel nie zostaje osiągnięty, trudno mówić o prawidłowym wykonaniu obowiązków informacyjnych – nawet jeśli formalnie wszystkie elementy umowy zostały przedstawione.

Młotek sędziowski i złota waga sprawiedliwości na tle regałów z grubymi księgami prawniczymi; po lewej ręka prawnika pisząca piórem.

Problem praktyczny: złożoność i asymetria informacji

Umowy kredytowe są dokumentami o wysokim stopniu złożoności. Zawierają:

  • specjalistyczną terminologię,
  • wielopoziomowe konstrukcje kosztowe,
  • mechanizmy, których znaczenie nie jest intuicyjne.

Jednocześnie konsument działa w warunkach presji czasu, często w sytuacji potrzeby finansowej, bez wsparcia eksperckiego. W takich realiach oczekiwanie, że samodzielnie odtworzy wszystkie konsekwencje ekonomiczne umowy, jest nierealistyczne.

To właśnie dlatego ciężar informacyjny został przeniesiony na profesjonalistę – bank.

Gdzie kończy się formalność, a zaczyna rzeczywista informacja?

Kluczowe znaczenie ma rozróżnienie między:

  • dostępem do informacji,

a

  • realnym zrozumieniem informacji.

Umieszczenie danych w umowie oznacza, że są one dostępne. Nie oznacza jednak, że konsument:

  • dostrzegł ich znaczenie,
  • zrozumiał ich konsekwencje,
  • był w stanie je wykorzystać przy podejmowaniu decyzji.

Z punktu widzenia ochrony konsumenta to właśnie ten drugi element – zrozumienie – ma znaczenie decydujące.

Szczególne znaczenie mechanizmów wpływających na koszt kredytu

Problem ten uwidacznia się szczególnie wyraźnie w przypadku konstrukcji, które w istotny sposób wpływają na całkowity koszt kredytu, a jednocześnie nie są intuicyjne dla konsumenta.

Dotyczy to w szczególności sytuacji, w których:

  • koszty pozaodsetkowe są doliczane do kwoty kredytu,
  • a następnie od tych kosztów naliczane są odsetki.

W takich przypadkach standard informacyjny powinien być podwyższony. Nie wystarczy, że informacja „wynika z umowy”. Powinna zostać przekazana w sposób aktywny, jasny i umożliwiający zrozumienie jej konsekwencji.

Prawnik w ciemnym garniturze analizujący otwartą księgę i robiący notatki piórem; obok widoczna złota waga sprawiedliwości.

Znaczenie sprawy C-744/24

W kontekście sprawy C-744/24 szczególnego znaczenia nabiera pytanie o zakres i jakość obowiązków informacyjnych.

Rozstrzygnięcie tej sprawy może przesunąć punkt ciężkości z formalnego przekazania informacji na jej rzeczywistą funkcję – czyli umożliwienie konsumentowi podjęcia świadomej decyzji.

Może to oznaczać, że w ocenie sądów coraz większe znaczenie będzie miało nie to, czy informacja została zawarta w umowie, ale czy:

  • była zrozumiała,
  • została odpowiednio wyeksponowana,
  • została przekazana w sposób umożliwiający jej praktyczne wykorzystanie.

Wnioski

Twierdzenie, że podpis konsumenta przesądza o jego świadomości, upraszcza problem i pomija istotę ochrony konsumenckiej.

Obowiązki informacyjne nie kończą się na przedstawieniu dokumentu do podpisu. Ich celem jest realne poinformowanie konsumenta – takie, które pozwala mu zrozumieć, porównać i wybrać.

Jeżeli ten cel nie został osiągnięty, sam podpis nie może być traktowany jako dowód świadomej zgody na warunki umowy.

A to rozróżnienie może mieć kluczowe znaczenie w nadchodzących sporach dotyczących kredytów konsumenckich.

Czy podpisanie umowy kredytowej oznacza, że konsument wszystko rozumiał?

Nie. Sam fakt podpisania umowy oznacza jej zawarcie, ale nie przesądza o tym, że konsument rozumiał jej treść ani konsekwencje ekonomiczne. W szczególności nie oznacza, że został prawidłowo poinformowany o wszystkich mechanizmach wpływających na koszt kredytu.

Czy bank może powołać się na podpis klienta jako dowód prawidłowego poinformowania?

Podpis może potwierdzać zawarcie umowy, ale nie jest automatycznie dowodem prawidłowego wykonania obowiązków informacyjnych. Kluczowe znaczenie ma to, czy konsument został poinformowany w sposób jasny, zrozumiały i umożliwiający podjęcie świadomej decyzji.

Czy obowiązki informacyjne kończą się na przedstawieniu dokumentu do podpisu?

Nie. Obowiązki informacyjne mają charakter funkcjonalny – ich celem jest doprowadzenie do świadomej decyzji konsumenta. Samo przedstawienie dokumentu do podpisu nie realizuje tego celu, jeżeli konsument nie rozumie jego treści.

Obowiązki informacyjne banków przy kredycie konsumenckim 

Obowiązki informacyjne banków przy kredycie konsumenckim 

Rynek kredytów konsumenckich od samego początku opiera się na nierówności stron. Z jednej strony mamy profesjonalny podmiot bank lub instytucję finansową który konstruuje produkt, zna jego ekonomiczne konsekwencje i potrafi nimi zarządzać. Z drugiej strony znajduje się konsument, który najczęściej nie dysponuje ani wiedzą, ani doświadczeniem pozwalającym na samodzielną ocenę wszystkich mechanizmów finansowych ukrytych w umowie kredytowej.

To właśnie dlatego ustawodawca zarówno na poziomie krajowym, jak i unijnym nałożył na kredytodawców szerokie obowiązki informacyjne. Ich sens jest prosty: konsument ma nie tylko otrzymać informacje, ale przede wszystkim zrozumieć, jakie konsekwencje ekonomiczne będzie miała zawierana umowa.

W praktyce jednak coraz częściej widać, że obowiązki te są traktowane jako formalność. Informacje są przekazywane ale nie w taki sposób, który pozwalałby konsumentowi na podjęcie świadomej decyzji.

Ukryty koszt kredytu konsumenckiego – problem, który pozostaje niewidoczny

Jednym z najbardziej problematycznych elementów współczesnych kredytów konsumenckich jest konstrukcja polegająca na tym, że do kwoty kredytu doliczane są koszty pozaodsetkowe takie jak prowizja czy składka ubezpieczeniowa a następnie od tak powiększonej kwoty naliczane są odsetki.

Z perspektywy ekonomicznej oznacza to, że konsument:

  • płaci koszt dodatkowy (np. prowizję), 
  • a następnie przez cały okres kredytowania płaci jeszcze odsetki od tego kosztu. 

To mechanizm istotny, wpływający realnie na całkowity koszt kredytu. A mimo to w praktyce bardzo często pozostaje dla konsumenta niewidoczny.

Czy banki naprawdę informują o kosztach kredytu konsumenckiego?

Banki wskazują, że spełniają obowiązki informacyjne podają całkowitą kwotę do zapłaty, RRSO, przedstawiają harmonogram. Jednak takie podejście pomija kluczową kwestię: czy konsument rozumie, z czego wynika wysokość tych wartości?

Z doświadczenia spraw prowadzonych w praktyce wynika, że w wielu przypadkach:

  • umowy nie pokazują, jaka część odsetek dotyczy kapitału, a jaka kosztów pozaodsetkowych, 
  • mechanizm naliczania odsetek od prowizji czy ubezpieczenia nie jest wyraźnie wyeksponowany, 
  • konsument nie jest informowany, że w ogóle dochodzi do takiego naliczania, 
  • brak jest jakiejkolwiek symulacji pokazującej wpływ tej konstrukcji na całkowity koszt kredytu

W efekcie konsument zna liczby ale nie rozumie ich znaczenia.

Młotek sędziowski i złota waga sprawiedliwości na tle regałów z grubymi księgami prawniczymi; po lewej ręka prawnika pisząca piórem.

Zapis w umowie kredytu konsumenckiego to za mało – dlaczego sama dokumentacja nie wystarczy?

W praktyce banki często ograniczają się do umieszczenia odpowiednich zapisów w treści umowy lub załączników. Problem polega na tym, że zapisy te:

  • są rozproszone, 
  • mają techniczny, skomplikowany charakter, 
  • nie wskazują wprost skutków ekonomicznych, 
  • wymagają specjalistycznej wiedzy do ich interpretacji. 

Tymczasem obowiązek informacyjny nie może być sprowadzony do „ukrycia” informacji w treści dokumentu.

Jeżeli mechanizm ekonomiczny ma istotne znaczenie dla kosztu kredytu, to powinien zostać przedstawiony w sposób wyraźny, jednoznaczny i zrozumiały a nie jedynie możliwy do odtworzenia przez analizę umowy.

Utrzymanie obecnych zasad ten wariant oceniany jest jako najmniej prawdopodobny, zwłaszcza w kontekście rosnących zastrzeżeń co do poziomu ochrony konsumentów. 

Kredyt konsumencki a szczególny obowiązek informacyjny – co powinien wiedzieć konsument?

W przypadku naliczania odsetek od skredytowanych kosztów pozaodsetkowych standardowy sposób informowania jest niewystarczający.

Mamy tu do czynienia z konstrukcją, która:

  • Nie jest intuicyjna.
  • Znacząco wpływa na koszt kredytu.
  • Nie wynika wprost z potocznego rozumienia „oprocentowania kredytu”. 

Dlatego w naszej ocenie prawidłowe wykonanie obowiązków informacyjnych wymaga czegoś więcej niż tylko zapisów w umowie.

Konsument powinien zostać:

  • Wyraźnie i jednoznacznie poinformowany, że odsetki będą naliczane nie tylko od kapitału, ale również od kosztów pozaodsetkowych. 
  • Poinformowany ustnie przez pracownika banku w sposób zrozumiały, bez użycia języka technicznego. 
  • Uprzedzony o ekonomicznych skutkach takiej konstrukcji. 

Tego rodzaju informacja powinna zostać przekazana zarówno:

  • Na etapie poprzedzającym zawarcie umowy. 
  • Jak i w momencie jej zawierania. 

Nie może to być informacja „domyślna” ani wymagająca analizy dokumentów. Musi być to informacja aktywnie przekazana konsumentowi.

Świadomy wybór kredytu konsumenckiego wymaga realnej wiedzy o jego kosztach

Jeżeli konsument ma rzeczywiście porównać oferty dostępne na rynku, musi wiedzieć nie tylko:

  • ile wynosi rata, 
  • jaka jest całkowita kwota do zapłaty, 

ale również:

  • z czego wynika koszt kredytu
  • jakie elementy generują dodatkowe obciążenia, 
  • czy istnieją alternatywne rozwiązania. 

W szczególności powinien wiedzieć, że:

  • koszty pozaodsetkowe mogą zostać pokryte ze środków własnych, 
  • ich nieskredytowanie prowadzi do obniżenia całkowitego kosztu kredytu
  • finansowanie tych kosztów powoduje naliczanie od nich odsetek. 

Bez tych informacji nie sposób mówić o rzeczywistej możliwości dokonania świadomego wyboru.

Prawnik w ciemnym garniturze analizujący otwartą księgę i robiący notatki piórem; obok widoczna złota waga sprawiedliwości.

Transparentność kredytu konsumenckiego – czym naprawdę jest i kiedy staje się iluzją?

W świetle prawa konsumenckiego transparentność nie polega na tym, że wszystkie dane znajdują się gdzieś w dokumentacji. Polega na tym, że konsument jest w stanie:

  • zidentyfikować kluczowe mechanizmy, 
  • zrozumieć ich działanie, 
  • ocenić ich konsekwencje ekonomiczne. 

Jeżeli tego nie może zrobić, to obowiązek informacyjny nie został wykonany nawet jeżeli formalnie wszystkie elementy umowy są obecne.

Kredyt konsumencki przed Trybunałem UE – czego oczekiwać po sprawie C – 744/24?

W kontekście sprawy C 744/24 możliwe jest, że Trybunał Sprawiedliwości UE dopuści naliczanie odsetek od skredytowanych kosztów pozaodsetkowych ale uzależni to od spełnienia określonych standardów informacyjnych.

Jeżeli tak się stanie, kluczowe znaczenie będzie miało pytanie: czy konsument został rzeczywiście poinformowany czy tylko formalnie?

Jeżeli informacja:

  • nie była wyraźna, 
  • nie była zrozumiała, 
  • nie została przekazana aktywnie (również ustnie), 
  • nie pozwalała ocenić skutków ekonomicznych, 

to trudno będzie uznać, że obowiązki informacyjne zostały spełnione.

Jak powinny wyglądać obowiązki informacyjne przy kredycie konsumenckim?

Obowiązki informacyjne nie mogą być sprowadzane do konstrukcji dokumentu. Ich istotą jest realna ochrona konsumenta.

W przypadku kredytów konsumenckich, w których dochodzi do naliczania odsetek od kosztów pozaodsetkowych, standard ten powinien być szczególnie wysoki. Wymaga on bowiem nie tylko przekazania informacji, ale wyraźnego i aktywnego uświadomienia konsumentowi, że:

  • ponosi dodatkowy koszt, 
  • koszt ten ma określoną skalę, 
  • mógłby go uniknąć lub ograniczyć. 

Bez tego nie ma mowy o świadomej zgodzie na warunki umowy.

Czy wystarczy, że informacja o naliczaniu odsetek od kosztów znajduje się w umowie kredytowej?

Nie. Samo zawarcie takiej informacji w umowie – zwłaszcza w sposób nieczytelny lub rozproszony – nie oznacza jeszcze prawidłowego wykonania obowiązków informacyjnych. Informacja musi być przedstawiona w sposób umożliwiający przeciętnemu konsumentowi realne zrozumienie skutków ekonomicznych kredytu.

Czy bank powinien poinformować, że koszty pozaodsetkowe można zapłacić z własnych środków?

Tak. Konsument powinien wiedzieć, że ma możliwość pokrycia kosztów pozaodsetkowych (np. prowizji) z własnych środków, co pozwala uniknąć naliczania od nich odsetek. Jest to informacja istotna z punktu widzenia wyboru najkorzystniejszej oferty.

Czy konsument powinien wiedzieć, że odsetki są naliczane nie tylko od kapitału kredytu?

Tak. Jest to informacja kluczowa dla zrozumienia rzeczywistego kosztu kredytu. Konsument powinien zostać wyraźnie poinformowany, że oprocentowanie może obejmować nie tylko wypłacony kapitał, ale także skredytowane koszty pozaodsetkowe.

Czy bank może naliczać odsetki od prowizji i kosztów kredytu? TSUE rozstrzygnie kluczową kwestię dla kredytobiorców

Czy bank może naliczać odsetki od prowizji i kosztów kredytu? TSUE rozstrzygnie kluczową kwestię dla kredytobiorców

Już 23 kwietnia 2026 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wyda wyrok w sprawie C-744/24, który może znacząco wpłynąć na sytuację kredytobiorców w Polsce. Postępowanie dotyczy sankcji kredytu darmowego (SKD) oraz zasad ustalania kosztów kredytu przez banki.

Sprawa trafiła do TSUE na skutek pytań prejudycjalnych zadanych przez Sąd Rejonowy we Włodawie w sporze pomiędzy konsumentem a Bankiem Polska Kasa Opieki S.A. Kluczowe wątpliwości dotyczą dwóch zagadnień: czy banki mają prawo naliczać odsetki również od kosztów doliczanych do kredytu (np. prowizji lub ubezpieczenia) oraz czy sposób prezentowania tych kosztów w umowie spełnia wymogi przejrzystości.

Jak wskazuje adwokat Paweł Sysło, sprawa ma fundamentalne znaczenie dla rynku: „W praktyce chodzi o odpowiedź na pytanie, czy bank może pobierać odsetki także od własnego wynagrodzenia, jakim są prowizje czy składki ubezpieczeniowe.”

Na czym polega problem?

W praktyce bankowej często stosowany jest mechanizm, w którym do kwoty udostępnionego kredytu doliczane są dodatkowe koszty takie jak prowizja czy składka ubezpieczeniowa a następnie od całej tej kwoty naliczane są odsetki.

Jak zauważa radca prawny Karolina Wysmułek, „Z punktu widzenia klienta kluczowe znaczenie ma rzeczywista kwota otrzymanych środków. Tymczasem konstrukcja umów kredytowych bywa niejednoznaczna i może sugerować, że odsetki naliczane są wyłącznie od przekazanego kapitału, choć w rzeczywistości obejmują także koszty dodatkowe”.

Problemem jest również sposób informowania o tym mechanizmie. Konsument najczęściej nie otrzymuje jasnej informacji, jaka część odsetek dotyczy faktycznie wypłaconego kapitału, a jaka odnosi się do kosztów kredytowanych. W praktyce utrudnia to rzetelną ocenę całkowitego kosztu zobowiązania.

Zbliżenie na posąg Temidy z wagą na ciemnym, rozmytym tle

Wpływ na koszt kredytu i RRSO

Zastosowanie takiej konstrukcji ma realne konsekwencje finansowe. Dla przykładu – przy kredycie w wysokości 100 000 zł, oprocentowanym na poziomie 8% i spłacanym przez 60 miesięcy:

  • gdy prowizja (20 000 zł) jest kredytowana – całkowity koszt wynosi ok. 45 990 zł, a RRSO ok. 17,26% 
  • gdy prowizja zostanie opłacona z własnych środków – koszt całkowity spada do ok. 41 658 zł, mimo że RRSO wzrasta do ok. 19,46% 

Jak podkreśla mec. Wysmułek, prowadzi to do paradoksu – kredyt faktycznie tańszy może wykazywać wyższy wskaźnik RRSO, który w założeniu powinien ułatwiać porównywanie ofert.

Dodatkowo konsumenci często nie są świadomi, że mają możliwość wyboru sposobu rozliczenia prowizji. Brak wyraźnej informacji ze strony banku może skutkować podjęciem mniej korzystnej decyzji finansowej.

Możliwe rozstrzygnięcia TSUE

Eksperci wskazują trzy potencjalne kierunki orzeczenia:

Zakaz naliczania odsetek od kosztów kredytowanych taki wariant byłby zgodny z dotychczasowym podejściem TSUE, które wyraźnie oddziela kapitał kredytu od jego kosztów. 

Dopuszczenie tej praktyki pod warunkiem pełnej transparentności w tym scenariuszu banki byłyby zobowiązane do jasnego i szczegółowego informowania o mechanizmie naliczania odsetek oraz jego skutkach finansowych. 

Utrzymanie obecnych zasad ten wariant oceniany jest jako najmniej prawdopodobny, zwłaszcza w kontekście rosnących zastrzeżeń co do poziomu ochrony konsumentów. 

Grupa prawników w ciemnych garniturach pochylona nad stosem dokumentów na białym stole.

Znaczenie sprawy dla rynku

Postępowanie przed TSUE dotyczy nie tylko konstrukcji umów kredytowych, ale przede wszystkim standardów ochrony konsumenta wynikających z prawa unijnego.

Zgodnie z tymi standardami konsument powinien mieć możliwość jednoznacznej oceny skutków ekonomicznych zawieranej umowy. Jeśli nie jest w stanie ustalić, od jakiej kwoty naliczane są odsetki i jaki jest rzeczywisty koszt kredytu, trudno mówić o spełnieniu wymogu przejrzystości.

Co wyrok może oznaczać dla kredytobiorców?

Rozstrzygnięcie TSUE może mieć bezpośrednie przełożenie na dużą liczbę umów kredytowych funkcjonujących w Polsce.

Jak podsumowuje mec. Sysło, w przypadku stwierdzenia naruszeń obowiązków informacyjnych, konsumenci mogą uzyskać podstawy do dochodzenia roszczeń wobec banków, w tym do skorzystania z sankcji kredytu darmowego.

W efekcie data 23 kwietnia 2026 r. może okazać się jednym z kluczowych momentów dla rynku kredytów konsumenckich w Polsce.

Czego dokładnie dotyczy sprawa C-744/24 przed TSUE?

Sprawa dotyczy zasad naliczania kosztów kredytu konsumenckiego, a w szczególności tego, czy banki mogą pobierać odsetki również od kosztów takich jak prowizje czy składki ubezpieczeniowe, które zostały doliczone do kwoty kredytu.

Jakie mogą być skutki wyroku TSUE dla kredytobiorców?

Jeżeli Trybunał uzna, że banki naruszały przepisy, konsumenci mogą zyskać podstawy do dochodzenia roszczeń – w tym skorzystania z sankcji kredytu darmowego, która pozwala odzyskać część kosztów kredytu.

Czy bank powinien informować o możliwości zapłaty prowizji z własnych środków?

Tak – z punktu widzenia ochrony konsumenta istotne jest, aby klient wiedział, że może zdecydować, czy pokryje prowizję z własnych środków, czy włączy ją do kwoty kredytu. Taka decyzja może znacząco wpłynąć na całkowity koszt zobowiązania.

Czy pominięcie kosztów przy uruchomieniu kredytu zniekształca RRSO?

Czy pominięcie kosztów przy uruchomieniu kredytu zniekształca RRSO?

Do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej ponownie trafiły pytania prejudycjalne dotyczące sankcji kredytu darmowego – sprawa została zarejestrowana pod sygnaturą C-828/25. Postanowieniem z 15 listopada 2025 r. Sąd Rejonowy w Tomaszowie Mazowieckim przedstawił TSUE sześć zagadnień prawnych. Na szczególną uwagę zasługuje pytanie dotyczące sposobu obliczania rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania (RRSO), a ściślej – prawidłowego ujęcia zmiennych występujących we wzorze z załącznika I do Dyrektywy 2008/48/WE.

Istota wątpliwości sądu – czy pominięcie kosztów przy uruchomieniu kredytu zniekształca RRSO

Sąd zwrócił uwagę, że choć w orzecznictwie TSUE, zwłaszcza w wyroku C-377/14, wyjaśniono sposób rozumienia „lewej strony równania” (zmiennych C_k), to w praktyce nie rozstrzygnięto jednoznacznie, jak należy interpretować „prawą stronę równania”, czyli zmienne D_l. Zgodnie z dyrektywą oraz przywołanym orzecznictwem, po stronie C_k należy uwzględnić wyłącznie całkowitą kwotę kredytu faktycznie oddaną do dyspozycji konsumenta – bez pozaodsetkowych kosztów kredytu.

Powstaje jednak pytanie, co w sytuacji, gdy prowizja lub inny koszt pozaodsetkowy zostaje pobrany jednorazowo w dniu uruchomienia kredytu poprzez potrącenie z wypłacanej kwoty. Czy taka operacja powinna zostać wykazana jako pierwsza pozycja po stronie D_l (tj. jako D_1), skoro ekonomicznie stanowi koszt poniesiony przez konsumenta już w chwili wypłaty?

Sąd krajowy wskazał, że w praktyce banków często dochodzi do pominięcia tej operacji przy konstruowaniu prawej strony równania. W efekcie po stronie D_l uwzględnia się wyłącznie przyszłe raty kapitałowo-odsetkowe, mimo że prowizja została faktycznie pobrana w dniu uruchomienia kredytu. Wątpliwość sprowadza się zatem do pytania, czy takie pominięcie jest zgodne z art. 19 ust. 1 Dyrektywy 2008/48/WE oraz z literalnym brzmieniem wzoru matematycznego z załącznika I.

rozmowa_przy_kredytycie_RRSO

Znaczenie jednolitości metodologii – pominięcie kosztów przy uruchomieniu kredytu a RRSO

Jedną z elementarnych zasad obliczania RRSO jest stosowanie przez wszystkich kredytodawców dokładnie tego samego wzoru i identycznych zasad kwalifikowania przepływów pieniężnych. RRSO ma pełnić funkcję porównawczą – umożliwiać konsumentowi ocenę, który kredyt jest rzeczywiście tańszy. Osiągnięcie tego celu jest możliwe wyłącznie przy zachowaniu pełnej symetrii i konsekwencji w stosowaniu wzoru.

Pominięcie pobrania pozaodsetkowych kosztów w dniu uruchomienia kredytu prowadzi jednak do zniekształcenia wyniku. Paradoksalnie może dojść do sytuacji, w której wyższy całkowity koszt kredytu nie przekłada się na wyższą wartość RRSO.

Przykład:

  • Całkowita kwota kredytu: 100 000 zł, kredytowana prowizja 20 000 zł, odsetki 8% rocznie, spłata w 60 ratach

  • RRSO: 17,26%, całkowity koszt kredytu: 45 989,90 zł.

  • Całkowita kwota kredytu: 100 000 zł, prowizja 20 000 zł zapłacona z własnych środków konsumenta, odsetki 8% rocznie, spłata w 60 ratach.

  • RRSO: 19,46%, całkowity koszt kredytu: 41 658,40 zł.

Różnica między tymi wariantami polega na sposobie ujęcia prowizji w dniu uruchomienia kredytu. W pierwszym przypadku – zgodnie z praktyką części banków – operacja jej pobrania nie została wykazana jako odrębny przepływ po stronie D_l. W drugim przypadku prowizja została uwzględniona jako realny wydatek poniesiony w chwili zawarcia umowy. Co istotne, w drugim wariancie całkowity koszt kredytu jest niższy, gdyż od prowizji nie naliczano odsetek.

Efekt jest jednak odwrotny od oczekiwanego: droższy kredyt (z wyższym całkowitym kosztem) wykazuje niższą RRSO. Oznacza to, że przy przyjętej przez banki metodologii może dojść do sytuacji, w której im wyższy faktyczny koszt kredytu, tym niższa prezentowana RRSO. Tymczasem z ekonomicznego punktu widzenia zależność powinna być dokładnie odwrotna – niższy koszt powinien przekładać się na niższą RRSO.

analiza_umowy_kredytowej_RRSO

Pominięcie kosztów przy uruchomieniu kredytu – konsekwencje dla konsumentów

Wątpliwości podniesione przez sąd w sprawie C-828/25 mają zasadnicze znaczenie dla ochrony konsumentów. RRSO jest bowiem kluczowym wskaźnikiem umożliwiającym porównanie ofert kredytowych. Jeżeli jednak sposób obliczania tej stopy różni się w zależności od przyjętej metodologii, a część kosztów nie jest ujmowana jako rzeczywiste przepływy pieniężne, funkcja porównawcza RRSO zostaje wypaczona.

Co więcej, zgodnie z art. 30 ust. 1 pkt 7 ustawy o kredycie konsumenckim oraz orzeczeniem TSUE w sprawie C-677/23, założenia przyjęte do obliczenia RRSO muszą być wyraźnie wskazane w umowie. Tymczasem w praktyce często brakuje jednoznacznej informacji, jakie wartości zostały podstawione do wzoru jako C_ki D_l, w szczególności czy potrącona prowizja została ujęta jako przepływ w dniu uruchomienia kredytu.

Nie ulega wątpliwości, że sposób obliczania RRSO opisany w pytaniu prejudycjalnym może pozbawiać konsumentów realnej możliwości porównania ofert. W skrajnych przypadkach tańszy kredyt może sprawiać wrażenie mniej korzystnego wyłącznie z powodu przyjętej przez bank metodologii obliczeń. Odpowiedź TSUE na pytanie, czy pominięcie jednorazowego pobrania pozaodsetkowych kosztów jako D_1 jest dopuszczalne, będzie miała zatem istotne znaczenie nie tylko dla praktyki bankowej, lecz także dla skuteczności sankcji kredytu darmowego i standardu informacyjnego w całej Unii Europejskiej.

Czy prowizja pobrana w dniu uruchomienia kredytu powinna być uwzględniona przy obliczaniu RRSO?

Zgodnie z przepisami dyrektywy 2008/48/WE oraz wzorem na obliczenie RRSO, wszystkie rzeczywiste przepływy pieniężne związane z kredytem powinny być uwzględnione w równaniu. Jeżeli prowizja lub inny pozaodsetkowy koszt kredytu jest pobierany w dniu uruchomienia kredytu, ekonomicznie stanowi koszt poniesiony przez konsumenta w tym samym momencie. W takiej sytuacji powinna ona zostać wykazana jako przepływ pieniężny po stronie zmiennych Dₗ w równaniu służącym do obliczenia RRSO.

Dlaczego sposób uwzględnienia prowizji może wpływać na wysokość RRSO?

RRSO (Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania) jest wynikiem matematycznego wzoru, który uwzględnia wszystkie wypłaty kredytu i wszystkie koszty ponoszone przez konsumenta w określonych momentach czasu. Jeżeli część kosztów – np. prowizja pobrana przy uruchomieniu kredytu – nie zostanie uwzględniona jako rzeczywisty przepływ pieniężny, może to prowadzić do zaniżenia RRSO i przedstawienia kredytu jako tańszego niż jest w rzeczywistości.

Dlaczego jednolita metodologia obliczania RRSO jest tak ważna?

Jednym z celów wprowadzenia RRSO w prawie unijnym było umożliwienie konsumentom łatwego porównania ofert kredytowych różnych banków. Aby było to możliwe, wszyscy kredytodawcy powinni stosować ten sam wzór i identyczne zasady kwalifikowania kosztów kredytu. Jeżeli każdy bank przyjmowałby inne założenia przy obliczaniu RRSO, wskaźnik ten straciłby swoją funkcję informacyjną i porównawczą.