Czy pominięcie kosztów przy uruchomieniu kredytu zniekształca RRSO?

Czy pominięcie kosztów przy uruchomieniu kredytu zniekształca RRSO?

Do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej ponownie trafiły pytania prejudycjalne dotyczące sankcji kredytu darmowego – sprawa została zarejestrowana pod sygnaturą C-828/25. Postanowieniem z 15 listopada 2025 r. Sąd Rejonowy w Tomaszowie Mazowieckim przedstawił TSUE sześć zagadnień prawnych. Na szczególną uwagę zasługuje pytanie dotyczące sposobu obliczania rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania (RRSO), a ściślej – prawidłowego ujęcia zmiennych występujących we wzorze z załącznika I do Dyrektywy 2008/48/WE.

Istota wątpliwości sądu – czy pominięcie kosztów przy uruchomieniu kredytu zniekształca RRSO

Sąd zwrócił uwagę, że choć w orzecznictwie TSUE, zwłaszcza w wyroku C-377/14, wyjaśniono sposób rozumienia „lewej strony równania” (zmiennych C_k), to w praktyce nie rozstrzygnięto jednoznacznie, jak należy interpretować „prawą stronę równania”, czyli zmienne D_l. Zgodnie z dyrektywą oraz przywołanym orzecznictwem, po stronie C_k należy uwzględnić wyłącznie całkowitą kwotę kredytu faktycznie oddaną do dyspozycji konsumenta – bez pozaodsetkowych kosztów kredytu.

Powstaje jednak pytanie, co w sytuacji, gdy prowizja lub inny koszt pozaodsetkowy zostaje pobrany jednorazowo w dniu uruchomienia kredytu poprzez potrącenie z wypłacanej kwoty. Czy taka operacja powinna zostać wykazana jako pierwsza pozycja po stronie D_l (tj. jako D_1), skoro ekonomicznie stanowi koszt poniesiony przez konsumenta już w chwili wypłaty?

Sąd krajowy wskazał, że w praktyce banków często dochodzi do pominięcia tej operacji przy konstruowaniu prawej strony równania. W efekcie po stronie D_l uwzględnia się wyłącznie przyszłe raty kapitałowo-odsetkowe, mimo że prowizja została faktycznie pobrana w dniu uruchomienia kredytu. Wątpliwość sprowadza się zatem do pytania, czy takie pominięcie jest zgodne z art. 19 ust. 1 Dyrektywy 2008/48/WE oraz z literalnym brzmieniem wzoru matematycznego z załącznika I.

rozmowa_przy_kredytycie_RRSO

Znaczenie jednolitości metodologii – pominięcie kosztów przy uruchomieniu kredytu a RRSO

Jedną z elementarnych zasad obliczania RRSO jest stosowanie przez wszystkich kredytodawców dokładnie tego samego wzoru i identycznych zasad kwalifikowania przepływów pieniężnych. RRSO ma pełnić funkcję porównawczą – umożliwiać konsumentowi ocenę, który kredyt jest rzeczywiście tańszy. Osiągnięcie tego celu jest możliwe wyłącznie przy zachowaniu pełnej symetrii i konsekwencji w stosowaniu wzoru.

Pominięcie pobrania pozaodsetkowych kosztów w dniu uruchomienia kredytu prowadzi jednak do zniekształcenia wyniku. Paradoksalnie może dojść do sytuacji, w której wyższy całkowity koszt kredytu nie przekłada się na wyższą wartość RRSO.

Przykład:

  • Całkowita kwota kredytu: 100 000 zł, kredytowana prowizja 20 000 zł, odsetki 8% rocznie, spłata w 60 ratach

  • RRSO: 17,26%, całkowity koszt kredytu: 45 989,90 zł.

  • Całkowita kwota kredytu: 100 000 zł, prowizja 20 000 zł zapłacona z własnych środków konsumenta, odsetki 8% rocznie, spłata w 60 ratach.

  • RRSO: 19,46%, całkowity koszt kredytu: 41 658,40 zł.

Różnica między tymi wariantami polega na sposobie ujęcia prowizji w dniu uruchomienia kredytu. W pierwszym przypadku – zgodnie z praktyką części banków – operacja jej pobrania nie została wykazana jako odrębny przepływ po stronie D_l. W drugim przypadku prowizja została uwzględniona jako realny wydatek poniesiony w chwili zawarcia umowy. Co istotne, w drugim wariancie całkowity koszt kredytu jest niższy, gdyż od prowizji nie naliczano odsetek.

Efekt jest jednak odwrotny od oczekiwanego: droższy kredyt (z wyższym całkowitym kosztem) wykazuje niższą RRSO. Oznacza to, że przy przyjętej przez banki metodologii może dojść do sytuacji, w której im wyższy faktyczny koszt kredytu, tym niższa prezentowana RRSO. Tymczasem z ekonomicznego punktu widzenia zależność powinna być dokładnie odwrotna – niższy koszt powinien przekładać się na niższą RRSO.

analiza_umowy_kredytowej_RRSO

Pominięcie kosztów przy uruchomieniu kredytu – konsekwencje dla konsumentów

Wątpliwości podniesione przez sąd w sprawie C-828/25 mają zasadnicze znaczenie dla ochrony konsumentów. RRSO jest bowiem kluczowym wskaźnikiem umożliwiającym porównanie ofert kredytowych. Jeżeli jednak sposób obliczania tej stopy różni się w zależności od przyjętej metodologii, a część kosztów nie jest ujmowana jako rzeczywiste przepływy pieniężne, funkcja porównawcza RRSO zostaje wypaczona.

Co więcej, zgodnie z art. 30 ust. 1 pkt 7 ustawy o kredycie konsumenckim oraz orzeczeniem TSUE w sprawie C-677/23, założenia przyjęte do obliczenia RRSO muszą być wyraźnie wskazane w umowie. Tymczasem w praktyce często brakuje jednoznacznej informacji, jakie wartości zostały podstawione do wzoru jako C_ki D_l, w szczególności czy potrącona prowizja została ujęta jako przepływ w dniu uruchomienia kredytu.

Nie ulega wątpliwości, że sposób obliczania RRSO opisany w pytaniu prejudycjalnym może pozbawiać konsumentów realnej możliwości porównania ofert. W skrajnych przypadkach tańszy kredyt może sprawiać wrażenie mniej korzystnego wyłącznie z powodu przyjętej przez bank metodologii obliczeń. Odpowiedź TSUE na pytanie, czy pominięcie jednorazowego pobrania pozaodsetkowych kosztów jako D_1 jest dopuszczalne, będzie miała zatem istotne znaczenie nie tylko dla praktyki bankowej, lecz także dla skuteczności sankcji kredytu darmowego i standardu informacyjnego w całej Unii Europejskiej.

Czy prowizja pobrana w dniu uruchomienia kredytu powinna być uwzględniona przy obliczaniu RRSO?

Zgodnie z przepisami dyrektywy 2008/48/WE oraz wzorem na obliczenie RRSO, wszystkie rzeczywiste przepływy pieniężne związane z kredytem powinny być uwzględnione w równaniu. Jeżeli prowizja lub inny pozaodsetkowy koszt kredytu jest pobierany w dniu uruchomienia kredytu, ekonomicznie stanowi koszt poniesiony przez konsumenta w tym samym momencie. W takiej sytuacji powinna ona zostać wykazana jako przepływ pieniężny po stronie zmiennych Dₗ w równaniu służącym do obliczenia RRSO.

Dlaczego sposób uwzględnienia prowizji może wpływać na wysokość RRSO?

RRSO (Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania) jest wynikiem matematycznego wzoru, który uwzględnia wszystkie wypłaty kredytu i wszystkie koszty ponoszone przez konsumenta w określonych momentach czasu. Jeżeli część kosztów – np. prowizja pobrana przy uruchomieniu kredytu – nie zostanie uwzględniona jako rzeczywisty przepływ pieniężny, może to prowadzić do zaniżenia RRSO i przedstawienia kredytu jako tańszego niż jest w rzeczywistości.

Dlaczego jednolita metodologia obliczania RRSO jest tak ważna?

Jednym z celów wprowadzenia RRSO w prawie unijnym było umożliwienie konsumentom łatwego porównania ofert kredytowych różnych banków. Aby było to możliwe, wszyscy kredytodawcy powinni stosować ten sam wzór i identyczne zasady kwalifikowania kosztów kredytu. Jeżeli każdy bank przyjmowałby inne założenia przy obliczaniu RRSO, wskaźnik ten straciłby swoją funkcję informacyjną i porównawczą.

Dwie kwoty, jeden kredyt – czy niejasna konstrukcja umowy otwiera drogę do sankcji kredytu darmowego?

Dwie kwoty, jeden kredyt – czy niejasna konstrukcja umowy otwiera drogę do sankcji kredytu darmowego?

Jednym z podstawowych mechanizmów ochrony konsumenta w umowach kredytu konsumenckiego jest obowiązek jasnego i jednoznacznego wskazania całkowitej kwoty kredytu. Nie jest to wymóg czysto formalny, ale jego naruszenie może prowadzić do zastosowania sankcji kredytu darmowego. Od tej informacji zależy bowiem, czy konsument rzeczywiście rozumie, ile środków zostało mu oddanych do dyspozycji oraz od jakiej kwoty naliczane są koszty zobowiązania.

Dyrektywa 2008/48/WE oraz implementująca ją ustawa o kredycie konsumenckim posługują się precyzyjnym pojęciem „całkowitej kwoty kredytu”. Oznacza ono sumę środków faktycznie udostępnionych konsumentowi, do której nie są wliczone żadne koszty. To właśnie ta wartość stanowi fundament oceny ekonomicznej umowy oraz punkt odniesienia dla wyliczenia rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania (RRSO).

Dwa pojęcia – jedna umowa, wiele wątpliwości

W praktyce rynkowej bardzo często spotykamy się z konstrukcjami, w których obok „całkowitej kwoty kredytu” pojawia się dodatkowa kategoria – na przykład „kwota kredytu” lub „kwota pożyczki”. Pojęcia te bywają używane równolegle, przy czym przypisuje się im różne wartości liczbowe, nie wyjaśniając jednoznacznie ich relacji ani znaczenia ekonomicznego.

Dla profesjonalnego pełnomocnika mechanizm przyjęty przez kredytodawcę może być możliwy do zrekonstruowania. Nie można jednak oczekiwać, że przeciętny, właściwie poinformowany i rozsądny konsument będzie w stanie samodzielnie ustalić, dlaczego „kwota kredytu” jest wyższa niż „całkowita kwota kredytu” oraz jakie konsekwencje finansowe z tego wynikają.

Sytuacja, w której dwa zbliżone językowo pojęcia funkcjonują obok siebie, lecz oznaczają różne wartości, prowadzi do dezorientacji. Tym bardziej że to właśnie „całkowita kwota kredytu” zgodnie z ustawą powinna oznaczać pełną sumę środków oddanych do dyspozycji konsumenta.

Język umowy a standard przejrzystości

Nie jest bez znaczenia sam język używany w umowie. W języku polskim przymiotnik „całkowity” oznacza obejmujący wszystkie elementy danego zbioru. Podobne rozumienie wynika z innych wersji językowych dyrektywy 2008/48/WE. Tymczasem w analizowanych konstrukcjach umownych dochodzi niekiedy do sytuacji, w której „kwota kredytu” przewyższa „całkowitą kwotę kredytu”.

Tego rodzaju zabieg nie tylko zaburza logiczne znaczenie pojęć, lecz może również prowadzić do naliczania odsetek i innych kosztów od kwot, które nie zostały konsumentowi faktycznie wypłacone. Jeżeli ustalenie rzeczywistej kwoty oddanej do dyspozycji wymaga specjalistycznej wiedzy prawniczej, trudno mówić o spełnieniu wymogu jasności i przejrzystości, o którym mowa w art. 10 ust. 2 dyrektywy 2008/48/WE oraz art. 30 ust. 1 pkt 4 ustawy o kredycie konsumenckim.

Wpływ na rrso i rzeczywisty koszt kredytu

Niejasność w zakresie określenia kwoty faktycznie oddanej do dyspozycji konsumenta nie ma charakteru wyłącznie redakcyjnego. Kwota ta stanowi element konstrukcyjny służący do obliczenia rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania (RRSO), która zgodnie z ustawą i dyrektywą ma odzwierciedlać całkowity koszt kredytu ponoszony przez konsumenta.

W sytuacji, w której umowa operuje równolegle „całkowitą kwotą kredytu” oraz odrębną, wyższą „kwotą kredytu / pożyczki”, pojawia się zasadnicza wątpliwość: jakie założenia przyjął kredytodawca przy wyliczaniu RRSO? Innymi słowy jaka wartość została uwzględniona jako parametr Ck w rozumieniu wzoru określonego w załączniku do ustawy o kredycie konsumenckim i dyrektywy 2008/48/WE?

Parametr Ck oznacza kwotę wypłaty (transzy) kredytu oddaną do dyspozycji konsumenta. Jeżeli jednak konstrukcja umowy nie pozwala jednoznacznie ustalić, która z użytych kategorii kwotowych odpowiada tej definicji, powstaje poważna wątpliwość co do prawidłowości całej kalkulacji RRSO.

Nie wiadomo bowiem, czy przy obliczaniu RRSO kredytodawca:

  • uwzględnił wyłącznie „całkowitą kwotę kredytu” jako faktycznie oddaną do dyspozycji konsumenta,
  • czy też posłużył się wyższą „kwotą kredytu / pożyczki” obejmującą również elementy niewypłacone konsumentowi.

Różnica ta nie ma charakteru technicznego. Jeżeli do wzoru przyjęto kwotę wyższą niż faktycznie udostępniona, może to prowadzić do zniekształcenia wyniku RRSO oraz zaburzenia proporcji między kapitałem a kosztami kredytu. W konsekwencji konsument otrzymuje wskaźnik, który pozornie spełnia wymogi ustawowe, lecz nie musi w sposób rzetelny odzwierciedlać ekonomicznego ciężaru zobowiązania.

Prawnik analizujący umowę kredytową pod kątem sankcji kredytu darmowego przy złotej wadze sprawiedliwości.

Naruszenie standardu przejrzystości i sankcja kredytu darmowego

Brak jednoznaczności w tym zakresie podważa transparentność całej konstrukcji umowy. RRSO ma umożliwiać porównanie ofert rynkowych i ocenę rzeczywistego kosztu kredytu. Jeżeli jednak konsument na podstawie samej treści umowy nie jest w stanie ustalić, jaka kwota została przyjęta jako podstawa obliczeń, trudno mówić o spełnieniu standardu przejrzystości wynikającego z prawa unijnego.

Właśnie dlatego niejasne określenie całkowitej kwoty kredytu może prowadzić nie tylko do naruszenia art. 30 ust. 1 pkt 4 ustawy o kredycie konsumenckim, ale również do zakwestionowania prawidłowości wyliczenia RRSO, co ma zasadnicze znaczenie przy ocenie możliwości zastosowania sankcji kredytu darmowego.

Stanowisko organów krajowych

Problematyka ta była przedmiotem analiz Rzecznika Finansowego. Wskazywano, że posługiwanie się pojęciami zbliżonymi do „całkowitej kwoty kredytu”, którym nadaje się odmienne znaczenie ekonomiczne, może zniekształcać obraz zobowiązania, powodować błędy w wyliczeniu RRSO oraz prowadzić do naliczania kosztów od kwot nieoddanych do dyspozycji konsumenta. Tego rodzaju praktyki oceniano jako naruszające obowiązki informacyjne kredytodawcy.

Sprawa C-473/25 przed TSUE – możliwy przełom

Na tle tych wątpliwości szczególnego znaczenia nabiera sprawa C-473/25 rozpoznawana przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Pytania prejudycjalne dotyczą m.in. zakresu obowiązku jasnego i jednoznacznego wskazania całkowitej kwoty kredytu oraz konsekwencji stosowania konstrukcji, które prowadzą do naliczania kosztów od kwot niewypłaconych konsumentowi.

Rozstrzygnięcie TSUE może mieć istotne znaczenie dla praktyki orzeczniczej w Polsce. Jeżeli Trybunał potwierdzi, że tego rodzaju niejasności naruszają standardy przejrzystości wynikający z dyrektywy 2008/48/WE, wzmocni to pozycję konsumentów dochodzących swoich praw w ramach sankcji kredytu darmowego.

Czym jest całkowita kwota kredytu w umowie kredytu konsumenckiego?

Całkowita kwota kredytu to – zgodnie z ustawą o kredycie konsumenckim – suma środków pieniężnych faktycznie oddanych do dyspozycji konsumenta. Nie obejmuje ona prowizji, ubezpieczenia ani innych kosztów kredytu. Właśnie ta kwota stanowi podstawę do oceny rzeczywistego kosztu zobowiązania oraz element wykorzystywany przy wyliczaniu RRSO.

Dlaczego w umowie kredytu pojawiają się czasem dwie różne kwoty kredytu?

W praktyce banki i instytucje pożyczkowe często używają obok siebie pojęć takich jak „całkowita kwota kredytu” oraz „kwota kredytu” lub „kwota pożyczki”. Problem pojawia się wtedy, gdy pojęcia te oznaczają różne wartości, a ich relacja nie jest jasno wyjaśniona w umowie. Taka konstrukcja może wprowadzać konsumenta w błąd co do tego, jaka kwota została faktycznie wypłacona i od jakiej kwoty naliczane są koszty kredytu.

Czy niejasna konstrukcja umowy kredytu może prowadzić do zastosowania sankcji kredytu darmowego?

W niektórych przypadkach tak. Jeżeli brak jasności dotyczący całkowitej kwoty kredytu wpływa na prawidłowość informacji przekazanych konsumentowi lub na sposób obliczenia RRSO, może to stanowić podstawę do zastosowania sankcji kredytu darmowego. W takiej sytuacji konsument może dochodzić rozliczenia kredytu bez odsetek i innych kosztów poza samym kapitałem.

Autor: radca prawny Karolina Wysmułek

Błędne określenie Ck w wyliczeniu RRSO a sankcja kredytu darmowego

Błędne określenie Ck w wyliczeniu RRSO a sankcja kredytu darmowego

W jednej z prowadzonych przez nas spraw sąd rejonowy oddalił roszczenie konsumenta oparte na sankcji kredytu darmowego, mimo że bank w toku postępowania wprost przyznał, iż przy wyliczaniu RRSO przyjął nieprawidłową wartość parametru Ck.

Sprawa ta unaocznia poważny problem praktyczny: brak pogłębionej analizy konstrukcji matematycznej RRSO oraz znaczenia poszczególnych elementów ustawowego wzoru. W konsekwencji instrument ochronny przewidziany w ustawie o kredycie konsumenckim zostaje w praktyce osłabiony.

Stan faktyczny – liczby, które nie pozostawiają wątpliwości

W odpowiedzi na pozew bank wskazał:

  • całkowita kwota kredytu: 50 829,95 zł,
  • kwota przyjęta jako Ck do wyliczenia RRSO: 84 905,93 zł.

Różnica wynosiła ponad 34 000 zł.

Do Ck doliczono:

  • prowizję: 8 962,95 zł,
  • składkę ubezpieczeniową: 25 113,02 zł.

Tym samym do parametru, który zgodnie z ustawą powinien oznaczać wyłącznie środki oddane do dyspozycji konsumenta, włączono kredytowane pozaodsetkowe koszty kredytu.

Nie mamy tu do czynienia z nieistotną omyłką rachunkową. Jest to fundamentalne naruszenie definicji ustawowej.

kredyt_banknoty_pln

Czym jest „całkowita kwota kredytu”?

Zgodnie z art. 5 pkt 7 ustawy o kredycie konsumenckim, całkowita kwota kredytu to kwota środków pieniężnych udostępnionych konsumentowi. Nie obejmuje ona kredytowanych kosztów – takich jak prowizja czy składka ubezpieczeniowa finansowana z kredytu.

Jeżeli koszty te zostają doliczone do Ck w równaniu służącym do obliczenia RRSO, dochodzi do:

  • zniekształcenia matematycznej konstrukcji wzoru,
  • zaniżenia rzeczywistego poziomu RRSO,
  • przekazania konsumentowi nieprawidłowej informacji o całkowitym koszcie zobowiązania.

RRSO nie jest wskaźnikiem o charakterze orientacyjnym. To wynik ścisłego równania matematycznego, w którym każdy parametr ma precyzyjnie określone znaczenie normatywne.

Skutki błędnego określenia Ck

Błędne określenie parametru Ck prowadzi do systemowego zaniżenia kosztu kredytu prezentowanego konsumentowi.

W praktyce oznacza to, że konsument podejmuje decyzję finansową w oparciu o informację, która nie odzwierciedla rzeczywistego ciężaru ekonomicznego zobowiązania.

Właśnie w takich sytuacjach ustawodawca przewidział sankcję kredytu darmowego – jako mechanizm dyscyplinujący kredytodawców oraz gwarancyjny wobec konsumentów.

Jeżeli jednak oczywiste naruszenie elementów wzoru RRSO nie prowadzi do zastosowania sankcji, pojawia się pytanie o realną skuteczność tego instrumentu.

błędy_RRSO_umowa_kredytu

Problem praktyczny: błędna perspektywa oceny naruszeń RRSO

W praktyce sądowej spory dotyczące sankcji kredytu darmowego bardzo często koncentrują się na jednym zagadnieniu – dopuszczalności naliczania odsetek od kredytowanych kosztów (np. prowizji czy składki ubezpieczeniowej).

Nie negując wagi tego problemu, należy jednak wyraźnie podkreślić, że nie wyczerpuje on katalogu potencjalnych naruszeń związanych z RRSO.

W analizowanej sprawie mamy do czynienia z błędem innego rodzaju. Nie chodzi wyłącznie o to, czy bank był uprawniony do naliczania odsetek od kredytowanych kosztów. Problem dotyczy samej konstrukcji parametru Ck przyjętego do wzoru służącego do obliczenia RRSO.

Sądy, rozpoznając roszczenia oparte na sankcji kredytu darmowego, powinny badać nie tylko to, czy odsetki były naliczane od określonych składników, lecz również – a w istocie przede wszystkim – czy RRSO zostało obliczone zgodnie z ustawowymi definicjami i wszystkimi założeniami wynikającymi z umowy.

Nawet jeżeli sąd przyjmie, że dopuszczalne jest naliczanie odsetek od kredytowanych kosztów, nie zwalnia go to z obowiązku samodzielnej analizy poprawności pozostałych parametrów wykorzystanych w wyliczeniu RRSO.

Ocena powinna obejmować w szczególności:

  • prawidłowość określenia całkowitej kwoty kredytu (Ck),
  • zgodność przyjętych założeń z treścią umowy,
  • spójność matematyczną zastosowanego modelu obliczeń,
  • zgodność wyniku z rzeczywistym ekonomicznym ciężarem zobowiązania.

Jeżeli RRSO wskazane w umowie opiera się na nieprawidłowych założeniach – w tym na wadliwie określonym Ck – albo zostało obliczone w sposób sprzeczny z ustawowym wzorem, mamy do czynienia z naruszeniem o charakterze strukturalnym.

W takiej sytuacji zastosowanie sankcji kredytu darmowego nie powinno zależeć od tego, czy sąd podziela określoną koncepcję dotyczącą odsetek od kosztów kredytowanych. Sankcja powinna być konsekwencją samego faktu, że konsument otrzymał informację o RRSO obliczoną na podstawie błędnych parametrów.

Redukowanie kontroli sądowej wyłącznie do zagadnienia odsetek od kosztów kredytowanych prowadzi do pominięcia szerszego obowiązku weryfikacji prawidłowości całej konstrukcji wyliczenia. Tymczasem ustawowy model ochrony konsumenta wymaga kompleksowej oceny poprawności RRSO, a nie selektywnego badania jednego z jego elementów.

Wnioski

Sprawy dotyczące sankcji kredytu darmowego pokazują, jak istotne znaczenie ma prawidłowa wykładnia przepisów ustawy o kredycie konsumenckim oraz zrozumienie konstrukcji RRSO.

Jeżeli do parametru Ck wliczane są elementy, które ustawowo nie stanowią całkowitej kwoty kredytu, dochodzi do naruszenia o charakterze strukturalnym, a nie jedynie formalnym.

W naszej ocenie takie naruszenia powinny prowadzić do realnych konsekwencji prawnych.

Autor: radca prawny Karolina Wysmułek

Nieprawidłowo ustalone koszty kredytu konsumenckiego – przykład z praktyki kancelarii

Nieprawidłowo ustalone koszty kredytu konsumenckiego – przykład z praktyki kancelarii

W naszej praktyce coraz częściej spotykamy się z umowami kredytu konsumenckiego, w których banki w sposób nieprawidłowy konstruują całkowitą kwotę kredytu oraz prezentują zaniżoną RRSO. Poniżej przedstawiamy rzeczywisty przykład sprawy dotyczącej umowy zawartej z Deutsche Bank Polska S.A., który pokazuje, jak istotne mogą być te naruszenia z perspektywy konsumenta.

Kwota wnioskowana a kwota z umowy

Konsument złożył w banku wniosek o kredyt w wysokości 130.000,00 zł. Tymczasem przygotowana przez bank umowa opiewała już na kwotę 138.830,76 zł.

Różnica ta wynikała z doliczenia do kredytu tzw. pozaodsetkowych kosztów kredytu, tj.:

  • opłaty przygotowawczej – 1.400,00 zł,
  • prowizji – 4.694,76 zł,
  • składki ubezpieczeniowej – 2.736,00 zł.

W praktyce konsument otrzymał na rachunek 130.000,00 zł, natomiast pozostała część została pobrana przez bank tytułem kosztów kredytu.

Odsetki naliczane od kwoty, której konsument nie otrzymał

Kluczowym problemem było to, że odsetki naliczane były od całej kwoty 138.830,76 zł, a więc również od kosztów, które konsument faktycznie zapłacił bankowi już w momencie uruchomienia kredytu.

Co szczególnie istotne, konsument nie został poinformowany, że:

  • koszty pozaodsetkowe mógł uiścić z własnych środków,
  • dzięki temu odsetki byłyby naliczane wyłącznie od faktycznie wypłaconej kwoty kredytu.

Brak takiej informacji narusza obowiązki informacyjne banku i ma bezpośredni wpływ na rzeczywisty koszt zobowiązania.

Błędnie wskazana całkowita kwota kredytu

Dodatkowo w umowie bank niezgodnie z przepisami wskazał jako całkowitą kwotę kredytu 132.736,00 zł, zamiast prawidłowej kwoty 130.000,00 zł.

Do całkowitej kwoty kredytu bank wliczył bowiem składkę ubezpieczeniową, co pozostaje w sprzeczności z ustawową definicją całkowitej kwoty kredytu, obejmującą wyłącznie środki faktycznie oddane do dyspozycji konsumenta.

młotek_sądziowski_WSiW

Zaniżona RRSO – realna skala problemu

Zgodnie z treścią umowy, RRSO została określona na poziomie 7,32%. Przeprowadzone przez nas wyliczenia wykazały jednak, że:

  • gdyby po stronie wypłat bank wskazał prawidłową całkowitą kwotę kredytu (130.000,00 zł),
  • a po stronie kosztów uwzględnił wszystkie znane sobie w chwili zawierania umowy koszty, w tym składkę ubezpieczeniową,

to rzeczywista RRSO wyniosłaby aż 9,51%.

Różnica ta nie ma charakteru czysto „technicznego” – RRSO jest podstawowym wskaźnikiem pozwalającym konsumentowi porównać oferty kredytowe i ocenić realny koszt zobowiązania.

Dlaczego to ma znaczenie dla konsumenta?

Przy tym samym typie kredytu, tym samym okresie i tej samej kwocie: niższe RRSO oznacza niższy całkowity koszt kredytu.

Zaniżenie RRSO może więc prowadzić do:

  • wprowadzenia konsumenta w błąd,
  • podjęcia decyzji finansowej w oparciu o niepełne lub nieprawdziwe informacje,
  • naruszenia przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.
PLN_kalkulator_rozliczenie_okulary

Omyłka czy celowe działanie?

W tego typu sprawach zawsze pojawia się pytanie:

  • czy mamy do czynienia z przypadkowym błędem banku,
  • brakiem należytej staranności przy konstruowaniu umowy,
  • czy też z działaniem mającym na celu przedstawienie oferty jako korzystniejszej niż w rzeczywistości.

Odpowiedź na to pytanie wymaga szczegółowej analizy umowy, okoliczności jej zawarcia oraz obowiązujących przepisów.

Pomoc kancelarii

Jeżeli posiadasz umowę kredytu konsumenckiego i masz wątpliwości co do:

  • prawidłowości wskazanej całkowitej kwoty kredytu,
  • wysokości RRSO,
  • sposobu naliczania kosztów i odsetek,

warto skonsultować jej treść z prawnikiem specjalizującym się w sporach z bankami. Nasza kancelaria od lat reprezentuje konsumentów w tego typu sprawach, skutecznie dochodząc ich praw.

Wyrok TSUE z 12 lutego 2026 r. (C-471/24) a klauzule zmiennego oprocentowania w kredytach konsumenckich

Wyrok TSUE z 12 lutego 2026 r. (C-471/24) a klauzule zmiennego oprocentowania w kredytach konsumenckich

Wyrok TSUE z 12 lutego 2026 r. (C-471/24) a klauzule zmiennego oprocentowania w kredytach konsumenckich – czy to nowy impuls dla sankcji kredytu darmowego?

12.02.2026 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał długo oczekiwany wyrok w sprawie C-471/24. Media koncentrują się przede wszystkim na wątku badania wskaźników referencyjnych i transparentności mechanizmu ustalania oprocentowania. Jednak z perspektywy praktyki sporów z bankami – zwłaszcza w sprawach kredytów konsumenckich niezabezpieczonych hipotecznie – orzeczenie to może mieć znaczenie znacznie szersze.

W szczególności może ono stanowić istotny argument w sprawach o sankcję kredytu darmowego (SKD), w których kluczowe znaczenie ma prawidłowość i przejrzystość informacji przekazanych konsumentowi przed zawarciem umowy.

Wymóg przejrzystości według TSUE – więcej niż „jasny język”

W motywach 84–89 wyroku C-471/24 TSUE przypomniał i rozwinął dotychczasową linię orzeczniczą dotyczącą wymogu przejrzystości z art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13.

Trybunał wyraźnie podkreślił, że:

  • przejrzystość nie ogranicza się do zrozumiałości językowej (motyw 84),
  • konsument musi być w stanie – na podstawie dokładnych i zrozumiałych kryteriów – ocenić ekonomiczne skutki warunku umownego,
  • informacja przedkontraktowa ma charakter fundamentalny (motyw 85),
  • przeciętny, właściwie poinformowany i rozsądny konsument powinien rozumieć konkretne działanie sposobu obliczania stopy oraz być w stanie oszacować jej konsekwencje finansowe (motyw 86),
  • ocena przejrzystości musi uwzględniać całokształt okoliczności, w tym sposób prezentacji oferty (motyw 87),
  • nawet jeśli wskaźnik referencyjny jest publicznie dostępny, to nie zwalnia to przedsiębiorcy z obowiązku przedstawienia jasnego mechanizmu jego działania w konkretnej umowie (motyw 88),
  • przy ocenie należy brać pod uwagę także obowiązki informacyjne wynikające z innych przepisów prawa UE (motyw 89).

Choć sprawa dotyczyła kredytu hipotecznego, tezy te mają pełne zastosowanie do kredytów konsumenckich objętych ustawą o kredycie konsumenckim.

Klauzule zmiennego oprocentowania w kredytach konsumenckich – gdzie leży problem?

W praktyce wielu umów kredytów gotówkowych spotykamy konstrukcję, w której:

  • wskazano więcej niż jeden czynnik wpływający na wysokość oprocentowania,
  • brak jest określenia, który z nich ma znaczenie decydujące,
  • nie określono precyzyjnie momentu odczytu wskaźnika,
  • nie wskazano częstotliwości aktualizacji,
  • użyto sformułowania „zmiana może nastąpić”,
  • nie przesądzono, czy spadek wskaźnika obliguje bank do obniżenia oprocentowania.

Tego rodzaju redakcja prowadzi do sytuacji, w której kredytodawca zachowuje realną swobodę w kształtowaniu wysokości oprocentowania, a konsument nie jest w stanie:

  • zweryfikować poprawności naliczanych odsetek,
  • przewidzieć skutków ekonomicznych zmiany,
  • ocenić, czy zmiana była obiektywnie uzasadniona.

Tymczasem – jak przypomniał już Sąd Najwyższy w wyroku z 4 listopada 2011 r., I CSK 46/11 – klauzula zmiennego oprocentowania nie może mieć charakteru blankietowego. Musi ona precyzyjnie określać:

  • konkretne okoliczności uzasadniające zmianę,
  • relację między zmianą czynnika a skalą zmiany oprocentowania,
  • sposób weryfikacji wystąpienia tych okoliczności.

Przejrzystość a sankcja kredytu darmowego – most między dyrektywą 93/13 a u.k.k.

W kontekście kredytów konsumenckich zasadnicze znaczenie ma art. 30 ust. 1 pkt 6 ustawy o kredycie konsumenckim, który nakłada obowiązek określenia:

stopy oprocentowania kredytu, warunków jej stosowania oraz okresów, warunków i procedury jej zmiany.

Jeżeli klauzula zmiennego oprocentowania:

  • jest nieprecyzyjna,
  • nie wskazuje warunków i mechanizmu zmiany,
  • pozostawia bankowi dowolność,
  • uniemożliwia konsumentowi oszacowanie skutków ekonomicznych,

to mamy do czynienia nie tylko z potencjalną abuzywnością, ale także z naruszeniem obowiązku informacyjnego w rozumieniu ustawy o kredycie konsumenckim.

W takiej sytuacji powstaje uprawnienie do skorzystania z sankcji kredytu darmowego.

wyrok_TSUE_12_lutego_2026

Co zmienia wyrok TSUE C-471/24 w praktyce spraw o SKD?

Wyrok z 12 lutego 2026 r. dostarcza silnych argumentów systemowych:

Ekonomiczna przewidywalność jako standard unijny

Trybunał jednoznacznie wskazał, że konsument musi być w stanie ocenić ekonomiczne skutki warunku. Jeżeli nie potrafi obliczyć, jak zmieni się jego rata i dlaczego – wymóg przejrzystości nie jest spełniony.

W kredytach konsumenckich brak tej możliwości oznacza jednocześnie naruszenie art. 30 ust. 1 pkt 6 u.k.k.

Ocena przez pryzmat przeciętnego konsumenta

Nie badamy, czy ekspert finansowy byłby w stanie zrekonstruować mechanizm, lecz czy zrobi to przeciętny konsument – właściwie poinformowany i rozsądny.

Obowiązki informacyjne są elementem testu przejrzystości

Motyw 89 wyraźnie łączy analizę transparentności z obowiązkami informacyjnymi wynikającymi z prawa UE. To kluczowe w sprawach SKD – bo sankcja ta jest konsekwencją naruszenia obowiązków informacyjnych.

Klauzula zmiennego oprocentowania jako źródło asymetrii

W praktyce spotykamy konstrukcje, które prowadzą do:

  • natychmiastowej podwyżki oprocentowania przy wzroście wskaźnika,
  • opóźnionej lub uznaniowej obniżki przy jego spadku,
  • możliwości wyboru przez bank najkorzystniejszego dla siebie czynnika.

Takie postanowienia naruszają zasadę równowagi kontraktowej i – jak wskazywał Sąd Najwyższy – godzą w zasady słuszności oraz równości stron stosunku obligacyjnego.

Z perspektywy sankcji kredytu darmowego oznacza to, że konsument nie został prawidłowo poinformowany o rzeczywistym koszcie kredytu.

Wnioski praktyczne – checklista dla analizy umów

W świetle wyroku TSUE C-471/24 przy analizie klauzul zmiennego oprocentowania w kredytach konsumenckich warto odpowiedzieć na pytania:

  • Czy umowa precyzyjnie określa częstotliwość aktualizacji?
  • Czy wskazano konkretną datę odczytu wskaźnika?
  • Czy określono sposób przeliczenia zmiany wskaźnika na zmianę oprocentowania?
  • Czy bank jest zobowiązany do obniżenia oprocentowania przy spadku wskaźnika?
  • Czy konsument może samodzielnie zweryfikować poprawność naliczeń?
  • Czy na podstawie umowy da się oszacować ekonomiczne skutki zmienności?

Jeżeli odpowiedzi są negatywne – istnieje poważna podstawa do rozważenia zastosowania sankcji kredytu darmowego.

Czy wyrok TSUE otwiera nowy rozdział?

Wyrok C-471/24 nie wprowadza rewolucji, lecz konsekwentnie wzmacnia standard ochrony konsumenta. Jednak jego medialność może odegrać istotną rolę procesową.

Podczas gdy debata publiczna koncentruje się na wskaźnikach referencyjnych, warto dostrzec, że:

  • wymóg przejrzystości ma charakter uniwersalny,
  • dotyczy każdego elementu kosztu kredytu,
  • obejmuje także kredyty konsumenckie,
  • a jego naruszenie może prowadzić nie tylko do eliminacji klauzuli, ale do uruchomienia sankcji kredytu darmowego.

W praktyce oznacza to, że sprawy dotyczące zmiennego oprocentowania w kredytach gotówkowych mogą stać się kolejnym obszarem intensywnych sporów – tym razem nie o wskaźnik jako taki, lecz o sposób jego implementacji w umowie.

Podsumowanie

Wyrok TSUE z 12 lutego 2026 r. (C-471/24) wzmacnia tezę, że konsument musi rozumieć nie tylko treść klauzuli, ale także jej ekonomiczne konsekwencje.

Jeżeli konstrukcja zmiennego oprocentowania w kredycie konsumenckim nie pozwala na taką ocenę – mamy do czynienia z naruszeniem standardu przejrzystości.

A tam, gdzie dochodzi do naruszenia obowiązków informacyjnych określonych w ustawie o kredycie konsumenckim – pojawia się realna przestrzeń do zastosowania sankcji kredytu darmowego.

Warto więc, korzystając z aktualnej debaty wokół wyroku TSUE, skierować uwagę także na ten – często niedostrzegany – aspekt ochrony konsumentów.

Autor: radca prawny Karolina Wysmułek