Jednym z podstawowych mechanizmów ochrony konsumenta w umowach kredytu konsumenckiego jest obowiązek jasnego i jednoznacznego wskazania całkowitej kwoty kredytu. Nie jest to wymóg czysto formalny, ale jego naruszenie może prowadzić do zastosowania sankcji kredytu darmowego. Od tej informacji zależy bowiem, czy konsument rzeczywiście rozumie, ile środków zostało mu oddanych do dyspozycji oraz od jakiej kwoty naliczane są koszty zobowiązania.
Dyrektywa 2008/48/WE oraz implementująca ją ustawa o kredycie konsumenckim posługują się precyzyjnym pojęciem „całkowitej kwoty kredytu”. Oznacza ono sumę środków faktycznie udostępnionych konsumentowi, do której nie są wliczone żadne koszty. To właśnie ta wartość stanowi fundament oceny ekonomicznej umowy oraz punkt odniesienia dla wyliczenia rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania (RRSO).
Dwa pojęcia – jedna umowa, wiele wątpliwości
W praktyce rynkowej bardzo często spotykamy się z konstrukcjami, w których obok „całkowitej kwoty kredytu” pojawia się dodatkowa kategoria – na przykład „kwota kredytu” lub „kwota pożyczki”. Pojęcia te bywają używane równolegle, przy czym przypisuje się im różne wartości liczbowe, nie wyjaśniając jednoznacznie ich relacji ani znaczenia ekonomicznego.
Dla profesjonalnego pełnomocnika mechanizm przyjęty przez kredytodawcę może być możliwy do zrekonstruowania. Nie można jednak oczekiwać, że przeciętny, właściwie poinformowany i rozsądny konsument będzie w stanie samodzielnie ustalić, dlaczego „kwota kredytu” jest wyższa niż „całkowita kwota kredytu” oraz jakie konsekwencje finansowe z tego wynikają.
Sytuacja, w której dwa zbliżone językowo pojęcia funkcjonują obok siebie, lecz oznaczają różne wartości, prowadzi do dezorientacji. Tym bardziej że to właśnie „całkowita kwota kredytu” – zgodnie z ustawą – powinna oznaczać pełną sumę środków oddanych do dyspozycji konsumenta.
Język umowy a standard przejrzystości
Nie jest bez znaczenia sam język używany w umowie. W języku polskim przymiotnik „całkowity” oznacza obejmujący wszystkie elementy danego zbioru. Podobne rozumienie wynika z innych wersji językowych dyrektywy 2008/48/WE. Tymczasem w analizowanych konstrukcjach umownych dochodzi niekiedy do sytuacji, w której „kwota kredytu” przewyższa „całkowitą kwotę kredytu”.
Tego rodzaju zabieg nie tylko zaburza logiczne znaczenie pojęć, lecz może również prowadzić do naliczania odsetek i innych kosztów od kwot, które nie zostały konsumentowi faktycznie wypłacone. Jeżeli ustalenie rzeczywistej kwoty oddanej do dyspozycji wymaga specjalistycznej wiedzy prawniczej, trudno mówić o spełnieniu wymogu jasności i przejrzystości, o którym mowa w art. 10 ust. 2 dyrektywy 2008/48/WE oraz art. 30 ust. 1 pkt 4 ustawy o kredycie konsumenckim.
Wpływ na rrso i rzeczywisty koszt kredytu
Niejasność w zakresie określenia kwoty faktycznie oddanej do dyspozycji konsumenta nie ma charakteru wyłącznie redakcyjnego. Kwota ta stanowi element konstrukcyjny służący do obliczenia rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania (RRSO), która zgodnie z ustawą i dyrektywą ma odzwierciedlać całkowity koszt kredytu ponoszony przez konsumenta.
W sytuacji, w której umowa operuje równolegle „całkowitą kwotą kredytu” oraz odrębną, wyższą „kwotą kredytu / pożyczki”, pojawia się zasadnicza wątpliwość: jakie założenia przyjął kredytodawca przy wyliczaniu RRSO? Innymi słowy – jaka wartość została uwzględniona jako parametr Ck w rozumieniu wzoru określonego w załączniku do ustawy o kredycie konsumenckim i dyrektywy 2008/48/WE?
Parametr Ck oznacza kwotę wypłaty (transzy) kredytu oddaną do dyspozycji konsumenta. Jeżeli jednak konstrukcja umowy nie pozwala jednoznacznie ustalić, która z użytych kategorii kwotowych odpowiada tej definicji, powstaje poważna wątpliwość co do prawidłowości całej kalkulacji RRSO.
Nie wiadomo bowiem, czy przy obliczaniu RRSO kredytodawca:
- uwzględnił wyłącznie „całkowitą kwotę kredytu” jako faktycznie oddaną do dyspozycji konsumenta,
- czy też posłużył się wyższą „kwotą kredytu / pożyczki” obejmującą również elementy niewypłacone konsumentowi.
Różnica ta nie ma charakteru technicznego. Jeżeli do wzoru przyjęto kwotę wyższą niż faktycznie udostępniona, może to prowadzić do zniekształcenia wyniku RRSO oraz zaburzenia proporcji między kapitałem a kosztami kredytu. W konsekwencji konsument otrzymuje wskaźnik, który pozornie spełnia wymogi ustawowe, lecz nie musi w sposób rzetelny odzwierciedlać ekonomicznego ciężaru zobowiązania.

Naruszenie standardu przejrzystości i sankcja kredytu darmowego
Brak jednoznaczności w tym zakresie podważa transparentność całej konstrukcji umowy. RRSO ma umożliwiać porównanie ofert rynkowych i ocenę rzeczywistego kosztu kredytu. Jeżeli jednak konsument – na podstawie samej treści umowy – nie jest w stanie ustalić, jaka kwota została przyjęta jako podstawa obliczeń, trudno mówić o spełnieniu standardu przejrzystości wynikającego z prawa unijnego.
Właśnie dlatego niejasne określenie całkowitej kwoty kredytu może prowadzić nie tylko do naruszenia art. 30 ust. 1 pkt 4 ustawy o kredycie konsumenckim, ale również do zakwestionowania prawidłowości wyliczenia RRSO, co ma zasadnicze znaczenie przy ocenie możliwości zastosowania sankcji kredytu darmowego.
Stanowisko organów krajowych
Problematyka ta była przedmiotem analiz Rzecznika Finansowego. Wskazywano, że posługiwanie się pojęciami zbliżonymi do „całkowitej kwoty kredytu”, którym nadaje się odmienne znaczenie ekonomiczne, może zniekształcać obraz zobowiązania, powodować błędy w wyliczeniu RRSO oraz prowadzić do naliczania kosztów od kwot nieoddanych do dyspozycji konsumenta. Tego rodzaju praktyki oceniano jako naruszające obowiązki informacyjne kredytodawcy.
Sprawa C-473/25 przed TSUE – możliwy przełom
Na tle tych wątpliwości szczególnego znaczenia nabiera sprawa C-473/25 rozpoznawana przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Pytania prejudycjalne dotyczą m.in. zakresu obowiązku jasnego i jednoznacznego wskazania całkowitej kwoty kredytu oraz konsekwencji stosowania konstrukcji, które prowadzą do naliczania kosztów od kwot niewypłaconych konsumentowi.
Rozstrzygnięcie TSUE może mieć istotne znaczenie dla praktyki orzeczniczej w Polsce. Jeżeli Trybunał potwierdzi, że tego rodzaju niejasności naruszają standardy przejrzystości wynikający z dyrektywy 2008/48/WE, wzmocni to pozycję konsumentów dochodzących swoich praw w ramach sankcji kredytu darmowego.
Czym jest całkowita kwota kredytu w umowie kredytu konsumenckiego?
Całkowita kwota kredytu to – zgodnie z ustawą o kredycie konsumenckim – suma środków pieniężnych faktycznie oddanych do dyspozycji konsumenta. Nie obejmuje ona prowizji, ubezpieczenia ani innych kosztów kredytu. Właśnie ta kwota stanowi podstawę do oceny rzeczywistego kosztu zobowiązania oraz element wykorzystywany przy wyliczaniu RRSO.
Dlaczego w umowie kredytu pojawiają się czasem dwie różne kwoty kredytu?
W praktyce banki i instytucje pożyczkowe często używają obok siebie pojęć takich jak „całkowita kwota kredytu” oraz „kwota kredytu” lub „kwota pożyczki”. Problem pojawia się wtedy, gdy pojęcia te oznaczają różne wartości, a ich relacja nie jest jasno wyjaśniona w umowie. Taka konstrukcja może wprowadzać konsumenta w błąd co do tego, jaka kwota została faktycznie wypłacona i od jakiej kwoty naliczane są koszty kredytu.
Czy niejasna konstrukcja umowy kredytu może prowadzić do zastosowania sankcji kredytu darmowego?
W niektórych przypadkach tak. Jeżeli brak jasności dotyczący całkowitej kwoty kredytu wpływa na prawidłowość informacji przekazanych konsumentowi lub na sposób obliczenia RRSO, może to stanowić podstawę do zastosowania sankcji kredytu darmowego. W takiej sytuacji konsument może dochodzić rozliczenia kredytu bez odsetek i innych kosztów poza samym kapitałem.
Autor: radca prawny Karolina Wysmułek

